poniedziałek, 16 listopada 2009

V Ogólnopolski Konkurs Wiedzy o UE„GWIEZDNY KRĄG"


V Ogólnopolski Konkurs Wiedzy o Unii Europejskiej „GWIEZDNY KRĄG"

Szanowni Nauczyciele, Drodzy Uczniowie!

Urząd Miejski w Słupsku ma przyjemność zaprosić Państwa do udziału w Ogólnopolskim Konkursie Wiedzy o Unii Europejskiej

"GWIEZDNY KRĄG"

Na zaproszenie Pana Rafała Kuligowskiego – prezesa Słupskiego Stowarzyszenia Europejczyk i głównego pomysłodawcę dotychczasowych edycji konkursu Stowarzyszenie Wspólnota Samorządowa Województwa Mazowieckiego jest partnerem konkursu oraz pełni funkcję koordynatora regionalnego na terenie województwa mazowieckiego.

Celem Konkursu jest propagowanie idei Zjednoczonej Europy wśród młodzieży szkół ponadgimnazjalnych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

Konkurs składa się z trzech etapów – lokalny, regionalny, ogólnopolski.

• Etap lokalny składa się z testu złożonego z 20 pytań jednokrotnego wyboru. Test dostarczony jest Szkolnej Komisji Konkursowej złożonej z 3 nauczycieli prowadzących zajęcia w szkole, która zgłosiła się do uczestnictwa w Konkursie do 9 grudnia 2009r przez Regionalne Komisje Konkursowe.

• W etapie regionalnym udział biorą trzyosobowe drużyny z każdej szkoły, która zgłosiła chęć uczestnictwa w Konkursie oraz wyłoniła drużynę na podstawie testu z etapu szkolnego.

• Etap ogólnopolski obędzie się 18 marca 2010 roku w sali Konstytucji 3-ego maja Urzędu Miejskiego w Słupsku. Nad prawidłowym przebiegiem rozgrywek finałowych będzie czuwać jury.

Więcej informacji na:
Zainteresowane szkoły proszę o kontakt w celu potwierdzenia uczestnictwa:

koordynator regionalny: Marcin KUŹMA
e – mail: marcin.kuzma@hotmail.com
tel. 0 600 498 550

Na zwycięzców Konkursu czekają atrakcyjne nagrody!!!

niedziela, 15 listopada 2009

W kolejce do UE cz. III- Integracja Szwajcarii



W poprzednich dwóch tekstach starałem się przybliżyć procesy integracyjne Chorwacji, Macedonii (cz. I) i Turcji (cz. II) z Unią Europejską. W trzeciej części skupie się na Szwajcarii. Przypadek tego kraju diametralnie różni się od dotychczas opisywanych. Władze zarówno w Zagrzebiu, Skopje jak i Ankarze dążą do zacieśniania współpracy z UE, ubiegają się o pełną integrację. Podobnie jest z mieszkańcami tych trzech krajów, którzy w większości są za wstąpieniem do unii. Państwa te chcą i starają się o akcesje, natomiast Szwajcaria już dawno mogłyby być w unii, jednak mieszkańcy opowiadają się przeciwko temu.

Co do Szwajcarii nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to państwo europejskie. Niezależnie czy pod uwagę weźmiemy kryterium geograficzne czy kulturowe. Jak pamiętamy Turcja nie do końca spełnia te warunki. Wystarczy rzut oka na mapę europy i widzimy, że dookoła otoczona jest krajami należącymi do UE. Jest pewnego rodzaju enklawą na starym kontynencie.

Może wydawać się to bardzo dziwne, że tak rozwinięty i bogaty kraj nie chce ścisłej współpracy w ramach Wspólnoty Europejskiej. Ale to nie prawda, szwajcarzy są jak najbardziej za współpracą. Nie są odizolowaną enklawą na kontynencie. O żadnej izolacji nie ma tu mowy, wręcz przeciwnie, Szwajcaria to jeden z najważniejszych partnerów handlowych UE. Około 80 proc. importu pochodzi z państw członkowskich Unii, zaś około 60 proc. eksportu Szwajcarii jest kierowane na rynek UE. „Integracja bez członkostwa”, tak najczęściej określane są stosunki pomiędzy Bernem a Brukselą.

Głównymi powodami braku formalnego przystąpienia do UE w przypadku Szwajcarii jest specyficzne przywiązanie mieszkańców do neutralności. Państwo to od kongresu wiedeńskiego z 1815 roku jest uznawane za niepodległe. Poza tym szwajcarzy nie palą się do podporządkowywania Brukseli, która wymusiłaby wiele zmian wewnętrznych w tym kraju. Szwajcaria jest na tyle dobrze prosperującym państwem, z dobrą sytuacją gospodarczą, że nie potrzebuje pomocy z zewnątrz.

Szwajcaria od 1960 roku jest członkiem Europejskiej Strefy Wolnego Handlu, a od 1963 roku członkiem Rady Europy. W połowie 1992 roku rząd w Bernie osiągnął porozumienie z Unią Europejską w sprawie członkostwa tego kraju w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Jednak ostateczną decyzję, jak to jest w zwyczaju szwajcarów, podjąć miał naród. I tak, pod koniec 1992 roku w ogólnonarodowym referendum odrzucono porozumienie. Kolejne referendum, w ramach inicjatywy „Yes to Europe!”, odbyło się 4 marca 2001 roku, ale i tym razem przeciwnicy akcesji zwyciężyli.

Ramy prawne obustronnych stosunków wyznacza umowa o wolnym handlu między Europejską Wspólnotą Gospodarczą a Konfederacją Szwajcarską z 1972 roku oraz dwa pakiety umów sektorowych. Pierwszy pakiet podpisano w 1992 roku, a wszedł w życie w czerwcu 2002 roku. Dotyczy on, swobody przemieszczania się, transportu lądowego i lotniczego, współpracy naukowo- technicznej, zamówień publicznych, handlu produktami rolniczymi. Drugi pakiet podpisany w 2004 roku mówi o dwustronnej współpracy w dziedzinie statystyki, udziału Szwajcarii w Schengen, regulacji dotyczących wspólnej polityki azylowej, zwalczania oszustw podatkowych, opodatkowania oszczędności, handlu przetworzonymi towarami rolnymi, uczestnictwa Szwajcarii w Europejskiej Agencji Środowiska. Drugi pakiet został podpisany, ale nie wszystkie umowy weszły w życie.

O udziale Szwajcarii w strefie Schengen mieszkańcy tego kraju zdecydowali w 2005 roku, oczywiście w referendum. Za opowiedziało się 54,6 proc. uprawnionych do głosowania. Od końca 2008 zniesiono kontrolę paszportową, jednak zapewniony został jedynie swobodny przepływ osób. Szwajcaria nadal nienależny do strefy unii celnej, przez co na granicy towary są kontrolowane.

Z jednej strony stosunki między Szwajcarią a Unią Europejską są coraz bliższe, jest coraz więcej dziedzin w których zawierane są konkretne umowy, aczkolwiek z drugiej strony wcale to nie musi oznaczać, że szwajcarzy dążą do akcesji z UE. Trafnie podsumowała obustronne stosunki Christa Markwalder (z organizacji Nowy Szwajcarski Ruch Europejski) "Każde porozumienie z Brukselą zbliża po trochu Szwajcarię do Unii oddalając jednocześnie możliwość ewentualnej integracji". Skoro Unia traktuje Szwajcarię w uprzywilejowany sposób, to ci nie czują potrzeby formalnego wiązania się w struktury wspólnotowe. Akcesja narzucałaby im regulacje prawne, które nie są w interesie tego państwa. M.in. UE narzeka na niskie podatki w Szwajcarii, przez co firmy z krajów członkowskich uciekając przed wyższymi podatkami we wspólnocie, przenoszą swoje siedziby.

Szwajcarów do akcesji nikt nie zmusi. Nie raz już doprowadzali do wściekłości unijnych przywódców. Na okrągło padają oskarżenia pod adresem raju podatkowego w środku europy o pranie brudnych pieniędzy. Aczkolwiek niemożna się za bardzo dziwić, że nie chcą zmiany swojej polityki. Od dziesięcioleci prowadzą politykę opartą na neutralności i dobrze na tym wychodzą. Podobnie jak po II wojnie światowej (w której nie brali czynnego udziału), gdzie wszyscy dookoła borykali się z ogromnymi problemami, a Szwajcarzy się bogacili, tak i teraz na neutralności zyskują więcej niż w przypadku akcesji z UE.

Źródło: ec.europa.eu, psz.pl, cafebabel.com, berno.polemb.net, mapa: wikipedia.pl

Tekst mojego autorstwa ukazał się na http://www.mojeopinie.pl/

czwartek, 12 listopada 2009

Ucieczka posła z Sejmu do samorządu.


Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Co prawda został jeszcze prawie rok, ale coraz częściej temat ten pojawia się w mediach. Będą to specyficzne wybory z tego względu, iż na koniec 2010 roku zaplanowane są również wybory prezydenckie. Ta kampania z pewnością przyćmi zmagania w wyborach lokalnych, ale jedynie w ogólnopolskich mediach, które potrzebują show na „najwyższym poziomie”. Na szczeblu lokalnym ważne będzie co innego. Toczyć się będzie zażarta walka o prezydentury miast, o stanowiska w radach itd. Warto również przypomnieć, że w 2011 roku odbędą się wybory do Sejmu i Senatu.

W wyborach samorządowych wystartują „starzy samorządowcy”, tj. osoby, które od kilku już kadencji obdarzane są społecznym zaufaniem, oraz kandydaci, którzy chcą rozpocząć swoją karierę polityczną. Będą też oczywiście bezimienne zastępy zapełniające listy komitetów wyborczych, bez większych szans, a czasem nawet chęci samego kandydata na wygraną. Fakt, iż sprawdzenie się w samorządzie, w działalności lokalnej, jest dobrą drogą do awansu na wyższe szczeble, jest powszechnie znany. Można wymienić wielu polityków, którzy rozpoczynali swoją karierę właśnie od najniższego szczebla samorządu terytorialnego, a teraz grają pierwsze skrzypce.

W przyszłorocznych wyborach lokalnych będziemy świadkami odwrotnej sytuacji. Obecnie urzędujący posłowie wystartują w wyborach samorządowych. Przynajmniej tak zapowiedziało kilku z nich. Jak donosi Rzeczpospolita, Marek Wikiński (SLD - Radom), Joachim Brudziński (PiS - Szczecin), Mirosław Sekuła (PO - Zabrze), Zbigniew Girzyński (PiS - Toruń) i Eugeniusz Kłopotek (PSL - Bydgoszcz), będą chcieli zawalczyć o fotele prezydentów miast. Do tego dojść mogą jeszcze: poseł PO Ireneusz Raś, z PiS Marzena Drab, czy Łukasz Zbonikowski. Lista ta może się jeszcze wydłużać.

Co ich skłoniło do takich kroków? Zasiadanie w Sejmie to przecież prestiż, większe pieniądze i możliwości… Ale z tym, wyżej wymienieni posłowie nie do końca się zgadzają. Jak czytamy w Rzeczpospolitej z 03 listopada, posłowie swoją decyzję ubiegania się o prezydentury miast argumentują następująco: Eugeniusz Kłopotek- „Prestiż posła już upadł, głównie za sprawą tabloidów. Samorząd Polacy cenią bardziej. Zgodnie z zasadą: koszula bliższa ciału”, Marek Wikliński- „Prezydent ma większą moc sprawczą niż poseł w Sejmie.”, Marek Sekuła- „Praca w samorządzie przynosi realne i widoczne efekty.”, Joachim Brudziński- „Bycie prezydentem miasta o takim potencjale jak Szczecin byłoby dla mnie ogromnie satysfakcjonujące. Nie miałbym problemu, żeby dla tej funkcji zrezygnować z Sejmu”.

Bycie posłem traci na prestiżu, ponieważ zasiadający w ławach posłowie służą swoim partią za tzw. „maszynki do głosowania”. Jeśli w sejmie odbywają się głosowania to dostają oni instrukcje jak mają postępować, a co warto podkreślić, muszą tak robić, bo w przeciwnym razie narażą się szefostwu partii. Może niektórzy nazwą to, potrzebną do właściwego funkcjonowania, dyscypliną partyjną, ale każdy poseł ma chyba swój rozum i jest w stanie samodzielnie podejmować decyzje. Szeregowi posłowie dostają swoją szansę wypowiedzenia się na forum parlamentarnym, o ile w ogóle chcą, ale zazwyczaj występują w umówieniu tych mniej istotnych dla ogółu ustaw. Przemawiają do praktycznie pustej sali, a nawet, gdy już tam ktoś w tym momencie siedzi to albo czyta gazetę, albo śpi. Szeregowy poseł nawet, jeśli jest bardzo ambitny, to bez namaszczenia szefa partii nie ma szans się przebić, zaistnieć. Tzn. może zabłysnąć, być na ustach wszystkich, ale tylko wtedy, gdy będzie prowodyrem skandalu czy afery. A ambitnej osobie raczej nie o to chodzi.

Jeśli wierzyć argumentacji posłów, którzy chcą opuścić ul. Wiejską i zamienić mandat posła na prezydenturę miasta to trzeba im pogratulować. Starają się zburzyć obraz posła jako nieroba. Nie każdego stać, aby na takie poświęcenie, zdecydować się na taki wybór. Przecież zamiast harować w ratuszu miejskim, można sobie bezpiecznie, bezstresowo zasiadać w ławach poselskich i nic nie robić. Bo tak zazwyczaj postrzegamy posłów. Ja się z tym nie do końca zgadzam. Nie każdy z nich to leń. Owszem w zdecydowanej większości pozbawieni są idei służby dla narodu i patrzą przez pryzmat własnej kariery, ale są posłowe, którzy starają się o względy swoich wyborców i choćby prężnie działają w swoim okręgu wyborczym. Z Mazowsza mógłbym wymienić kilku takich posłów.

Czy faktycznie wystartują, a jeśli tak to czy wygrają okaże się pod koniec przyszłego roku. A trochę później dowiemy się czy zrobili to, bo faktycznie chcą działać, mieć większą możliwość decydowania, czy po prostu startując w wyborach parlamentarnych w 2011 roku, chcą mieć zapewnioną rezerwową posadę na kolejne kilka lat…

Źródło: rp.pl,
Fot.: sejm.gov.pl

Tekst mojego autorstwa ukazał się na http://www.mojeopinie.pl/

wtorek, 10 listopada 2009

Seminarium Samorządowe - "JOW" - 17 listopada


Stowarzyszenie Wspólnota Samorządowa Województwa Mazowieckiego

zaprasza na

I spotkanie w ramach projektu Seminarium Samorządowe.

Tematem spotkania będzie kwestia związana ze zmianą ordynacji wyborczej do Sejmu i samorządu terytorialnego. Wśród zaproszonych gości są: Pan poseł Maciej Płażyński, Pan poseł Czesław Mroczek, Pan poseł Bogusław Kowalski oraz Pan poseł Janusz Piechociński.
17 listopada, godz. 18:00, Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, VIII piętro, sala 844

Partner Strategiczny:

Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych
oraz
Wszechnica Polska – Szkoła Wyższa TWP w Warszawie


JOW – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze – czy jest szansa na wprowadzenie takiego rozwiązania do naszego systemu wyborczego? Czy jest miejsce na powszechne wybory radnych w okręgach jednomandatowych, odbywających się w jednej turze, bez progów wyborczych i bez przywilejów dla ogólnopolskich komitetów wyborczych oraz wprowadzenia bezpośrednich wyborów starosty powiatu i marszałka województwa?

OPIS PROJEKTU:

Seminarium Samorządowe organizowane przez stowarzyszenie Wspólnota Samorządowa Województwa Mazowieckiego wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społeczności lokalnych tworząc nowoczesną płaszczyznę do wymiany poglądów przez ludzi zaangażowanych w życie publiczne, w tym w szczególności samorządowców i lokalnych aktywistów.

Seminarium Samorządowe to cykl spotkań w centrum m.st. Warszawy (Pałac Kultury i Nauki) poświeconych sprawom samorządu terytorialnego, a zwłaszcza problemom mieszkańców. Jednym z głównych celów inicjatywy jest chęć edukacji i uświadamiania społeczeństwa o kwestiach związanych z ich bezpośrednim otoczeniem. Jakie mają prawa i obowiązki oraz jak konsekwentnie egzekwować je od odpowiednich organów. Ponadto w ten oto sposób zostaje utworzona platforma dla liderów samorządowych posiadających mandat społeczności lokalnych i regionalnych, aby usprawnić współdziałanie w zakresie budowy silnego samorządu.

Powstanie takiej płaszczyzny pozwoli na utworzenie kompendium wiedzy dla społeczności lokalnej na temat problemów dotyczących dzielnicy, miasta, gminy, powiatu czy województwa oraz pozwoli na efektywniejszą realizację zadań wynikających z obowiązków radnego, wójta, burmistrza, starosty czy prezydenta miasta.


niedziela, 8 listopada 2009

Obchody 91 rocznicy odzyskania niepodległości w Warszawie.

Miasto st. Warszawa zaprasza w Święto Niepodległości 11 listopada, na inscenizację historyczną „Warszawa wita Komendanta” i defiladę historyczną. Traktem Królewskim przemaszerują rekonstruktorzy w mundurach, z bronią i w pojazdach w jakie wyposażone było wojsko polskie w latach 1918-45.

Po zakończeniu oficjalnych uroczystości państwowych w 91. rocznicę odzyskania niepodległości, przed Grobem Nieznanego Żołnierza na pl. Józefa Piłsudskiego, o godz. 13.10, na scenie (ul. Karasiewicza-Tokarzewskiego przy Krakowskim Przedmieściu) rozpocznie się rekonstrukcja wydarzeń z 1918 roku. Komendant Józef Piłsudski (w tej roli tradycyjnie J. Zakrzeński) odczyta historyczną odezwę do żołnierzy. Następnie w powozie, w towarzystwie świadków tamtych wydarzeń - księcia Zdzisława Lubomirskiego, arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego oraz hrabiego Stanisława Ostrowskiego - wyruszy na czele kolumny rekonstruktorów, którzy przemaszerują Traktem Królewskim. Poprzedzą ich pododdziały współczesnego Wojska Polskiego, policji oraz orkiestra.

Defilada zakończy się w Muzeum Wojska Polskiego, które od godz. 10.00 do 20.00 zaprasza na dzień otwarty i zwiedzanie ekspozycji w ramach przygotowanego specjalnie na obchody 11 listopada projektu pt.:„Dotknij Niepodległości”. Niedaleko muzeum (przed gmachem GPW u zbiegu Nowego Światu i Al. Jerozolimskich) będzie można oglądać wyposażenie check pointu polskiego wojska z Iraku (więcej: http://www.muzeumwp.pl/).

W defiladzie przejdzie 350 pasjonatów z grup rekonstrukcji historycznej z całej Polski. Atrakcją będzie udział zabytkowych pojazdów z okresu 1939-1945.

Ciekawą prezentację będzie miała kolumna Policji Państwowej w historycznych mundurach sprzed 1939 roku W tym roku zobaczymy policjantów konnych, obsługę samochodu pancernego Policji Państwowej, policyjnego motocyklistę na polskim „Sokole”. Udział tej formacji w defiladzie to przypomnienie przypadającej w tym roku 90. rocznicy powstania Policji Państwowej.


Źródło: um.wawrszawa.pl

sobota, 7 listopada 2009

MiFID-owy galimatias


MiFID (Markets in Financial Instruments Directive) to krok w stronę integracji europejskich rynków kapitałowych. Podstawą jest grupa 3 aktów prawnych wydanych przez unijne instytucje. Regulacje mają na celu, przede wszystkim, ujednolicenie przepisów prawnych i procedur dla usług finansowych na terenie Unii Europejskiej oraz Islandii, Norwegii i Lichtensteinu.


Firmy inwestycyjne mogą prowadzić działalność na terenie Unii bez spełniania dodatkowych wymogów lokalnych, ma to doprowadzić do zwiększenia konkurencyjności oraz stworzeniu korzystniejszych warunków inwestowania w krajach członkowskich.

Co MiFID oznacza dla inwestorów?

Dyrektywa wprowadza pojęcie „najlepszego wykonania” (best execution). Oznacza to, że na firmy inwestycyjne zostaje nałożony obowiązek działania w najlepiej pojętym interesie klienta. W trakcie realizacji zleceń priorytetem ma być dążenie do uzyskania możliwie najlepszych wyników dla inwestora. MiFID to także wymogi informacyjne: klient musi być świadomy prowadzonej przez firmę polityki realizacji zleceń, nie wspominając już o skali ponoszonego ryzyka. Regulacja wprowadza podział klientów przedsiębiorstw inwestycyjnych. Kategoryzacja została wprowadzona w oparciu o ocenę doświadczenia inwestycyjnego oraz wiedzy z tej dziedziny. Pozwoli to na dostosowanie oferty do potrzeb klienta, nie, jak do tej pory, nabywcy do instrumentu finansowego.

Odpowiednim grupom zapewniony zostanie adekwatny poziomu ochrony. Idąc dalej, makler, doradca, musi upewnić się czy oferowany instrument finansowy jest odpowiedni dla klienta i powinien się znaleźć w strukturze jego portfela inwestycyjnego. Miejmy nadzieję, odejdą w niepamięć sytuacje, kiedy nabywca, szukający „ciepłej” lokaty dla swoich oszczędności, zostaje uraczony ryzykownym instrumentem, nie rozumiejąc nawet jego konstrukcji, czy nie mając pojęcia o ryzyku. MiFID wymaga by klient rozumiał charakter usługi, na która się decyduje. W polskich instytucjach finansowych już dziś klienci wypełniają szczegółowe kwestionariusze, służące ocenie ich doświadczenia i świadomości. Faktem jest, że daleko owym testom do doskonałości, inwestor wypytywany szczegółowo o swój stan materialny, stan oszczędności, nerwowo szuka drogi na skróty, jednak, w każdym razie sprawy idą w dobrym kierunku.

Rozszerzenie zasady jednolitego paszportu wyrównuje możliwości dostępu do rynków na terenie krajów członkowskich. Firma, która uzyska uprawnienia do działalności inwestycyjnej w swoim państwie, będzie mogła prowadzić działalność, oferować swoje usługi na terenie całej UE. Państwa nie będą już miały możliwości nakładania swoich zasad. Taka standaryzacja ma przyśpieszyć rozwój rynków oraz zwiększyć ich konkurencyjność. Przedsiębiorstwa inwestycyjne mają obowiązek informowania klientów o przeprowadzonych zleceniach oraz archiwizacji wszystkich danych na temat transakcji (przynajmniej 5 lat).

Warto czekać

Regulacje MiFID mogłyby funkcjonować w Polsce już od 1.11.2007. Czekaliśmy na implementację dwóch unijnych dyrektyw dwa lata. Dlaczego? Ze względu na słynną aferę gruntową i wcześniejsze wybory, rząd, już spóźniony, złożył projekt ustawy wprowadzającej do polskiego systemu prawnego europejskie standardy rynków kapitałowych dopiero 7. 11. 2007. Jednak to nie był koniec kłopotów z wdrożeniem MiFID. W trakcie późniejszych prac nad projektem, akt został „wzbogacony” o poprawkę zobowiązującą NBP do zbycia akcji Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Miało mieć to związek z planowaną prywatyzacją warszawskiej giełdy, aczkolwiek nie miało żadnego logicznego powiązania z faktycznym celem uchwalanej ustawy, tj. implementacją dyrektyw MiFID. Przepis wtrącony w projekt został zakwestionowany przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, z uzasadnieniem, że naruszona zostaje konstytucyjna zasada niezależności NBP. We wrześniu 2008 Prezydent skierował, uchwaloną przez sejm, ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. W sierpniu tego roku, TK orzekł niezgodność zakwestionowanych przepisów z Konstytucją. W uzasadnieniu sędziowie wskazali, że rząd w czasie prac nad projektem nie wziął pod uwagę opinii EBC, który odniósł się negatywnie do polskiego pomysłu „dodatku” implementacyjnego.

Lepiej późno niż wcale

W końcu doczekaliśmy się. 29.09.2009 Prezydent podpisał Ustawę o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz niektórych innych ustaw. Krajowy porządek prawny zostanie dostosowany do regulacji unijnych. Rynek czeka jeszcze na odpowiednie rozporządzenia wykonawcze, które wydać ma Minister Finansów. Regulacje dotyczyć będą firm inwestycyjnych i innych instytucji finansowych.

Znając już historię opornego wprowadzania regulacji unijnych dotyczących obsługi i działania europejskich rynków kapitałowych, do polskiego systemu prawnego, nasuwa się pytanie jak wyglądałaby sytuacja wielu setek firm, które utopiły swój kapitał w opcjach walutowych. Czy doradcy działający zgodnie z wymogami MiFID mogliby oferować ryzykowne instrumenty przedsiębiorcom nie rozumiejącym mechanizmu ich działania? Raczej nie. Dziś firmy inwestycyjne bronią się, ze ich klienci byli informowani o ryzyku, które ponoszą. Czy aby na pewno? Czy informacja o strukturze ryzyka przedstawiona w sposób zawiły, niedostosowany do poziomu doświadczenia inwestycyjnego klienta, bagatelizowana przez doradcę, ma jakąkolwiek wartość?

Analiza Deloitte

Dziś wiele firm inwestycyjnych działających w Polsce deklaruje zgodność jakości świadczonych usług z wymogami europejskich standardów, mimo, że do tej pory nie były do tego zobligowane. Firma doradcza Deloitte przeprowadziła badania, wysyłając „tajemniczego klienta” do oddziałów banków. Celem było sprawdzenie czy praktyki bankowe są zgodne z zaleceniami dyrektyw oraz jaki jest stan gotowości sektora do wdrożenia regulacji. Wyniki nie napawają optymizmem. Na ich podstawie można powiedzieć, że w Polsce nadal doradca inwestycyjny zachowuje się raczej jak tryb nastawiony na prowizje ze sprzedaży niż na osiągnięcie dobrych wyników dla inwestorów. Niestety, usługom daleko jeszcze do, chociażby, miana profesjonalnych. Przykłady?

Aż 84% pytanych doradców sprzedając produkt przytacza w argumentacji potoczne opinie zamiast opierać się na konkretnych danych.

64% doradców łagodnie sugerowało klientowi rezygnację z przeczytania prospektów i oświadczeń o ryzyku, aby przyśpieszyć zawarcie transakcji.

56% doradców nie podaje klientowi informacji o ryzyku związanym ze sprzedawanym produktem, bądź nakłania klientów do ryzykowniejszych instrumentów wbrew deklarowanej przez nich niechęci do ponoszenia ryzyka inwestycyjnego.

Źródło: Deloitte

MiFID zbyt późno w Polsce?

Regulacje MiFID pojawiają się w Polsce stanowczo zbyt późno. Z pewnością 2-letnie opóźnienie będzie miało jeszcze przez jakiś czas swoje konsekwencje. Implementacja unijnych rozwiązań przebiegła nieprawidłowo. Jednak nie to, według mnie, jest w tej sytuacji najgorsze. Po raz kolejny uwypukla się nieefektywność polskiego prawa. Czy tylko przyjmowanie unijnych regulacji ochroni konsumentów? Przecież, jeszcze przed wydaniem dyrektyw, instytucje inwestycyjne obowiązywało prawo regulujące rynek kapitałowy. Jaka była jakość i skuteczność tych norm? Znikoma.

Historia opcji walutowych i utopionych w nich przedsiębiorców, to najlepszy przykład, a niestety nie jedyny. Wolna amerykanka oraz fakt dynamicznego rozwoju rynków instrumentów finansowych, pochodnych, doprowadziły do tego, że polskie rynki inwestycyjne zasługują na miano stajni Augiasza. Efekt jest taki, że zamiast zdrowego rozwoju, rynki kapitałowe mają zapewnioną niechęć potencjalnych inwestorów. Przedsiębiorcy, czy klienci detaliczni, którzy do tej pory zdążyli nabyć doświadczenie inwestycyjne, zdolność obracania instrumentami, świadomość struktur ryzyka z pewnością nie zniechęcą się, jednak jeszcze przez kilka lat, działalność inwestycyjna będzie postrzegana przez ogół społeczeństwa jako „czarna magia” czy zwyczajny hazard, a przecież odpowiedzialne zachowania i znajomość mechanizmów przynoszą korzyści nie tylko inwestorom, ale są jedną z sił napędowych dla całej gospodarki.

Tekst autorstwa Katarzyny Szczepaniak ukazał się na http://www.mojeopinie.pl/

środa, 4 listopada 2009

Program społeczno- politycznej aktywizacji młodzieży

      

Program społeczno-politycznej aktywizacji młodzieży z terenu Mazowsza

„Tutaj mieszkamy. Tutaj działamy!”

Program „Tutaj mieszkamy. Tutaj działamy!” jest ciekawą szansą dla młodzieży na zdobycie wiedzy i doświadczenia w realizacji projektów. Od tego roku rozpocznie się jego realizację w trzech gminach na Mazowszu: Piastowie, Płocku i Iłowie. Młode osoby mają w sobie ogromny potencjał, energię oraz chęć do działania. Młodzież jest pełna pasji, talentów i pomysłów, których często nie ma okazji realizować, ze względu na brak wiedzy, odpowiednich środków, a przede wszystkim osób, które by wspierały młodych. Dlatego celem programu jest sprawienie, aby młodzi ludzie chcieli aktywnie włączyć się w życie swoich społeczności lokalnych. Program stwarza im jedyną w swoim rodzaju szansę poczucia odpowiedzialności za społeczność, w której żyją i daje możliwość działania. Dzięki udziałowi w programie jego uczestnicy zostaną wyposażeni w odpowiednią wiedzę i umiejętności niezbędne do zainicjowania i prowadzenia obywatelskich projektów. Program wesprą wieloletni działacze samorządowi – lokalni liderzy, którzy podzielą się z młodzieżą swoją wiedzą i doświadczeniami oraz będą opiekunami i mentorami lokalnych projektów prowadzonych przez młodzież.

Realizacja programu składa się z dwóch etapów. W pierwszym przeprowadzimy szereg interaktywnych warsztatów, na których młodzi uczestnicy dowiedzą się dlaczego warto być świadomym obywatelem, na czym polega idea samorządności, jak zostać liderem w zespole oraz jak zarządzać projektem młodzieżowym. W tym czasie będą mieli również okazję spotkać ciekawych ludzi, wieloletnich praktyków związanych z samorządem, którzy pokażą im, jak mogą wpływać na to, co się dzieje w ich otoczeniu. W drugim etapie, po ukończeniu warsztatów, nowo zdobytą wiedzę i umiejętności młodzież będzie miała szansę wykorzystać w praktyce i wraz z grupą znajomych otrzymać dofinansowanie na realizację młodzieżowego projektu lokalnego.

Cele:

• Zwiększenie aktywności młodzieży w życiu społeczności lokalnej,

• Zdobycie wiedzy na temat funkcjonowania samorządu oraz zarządzania projektem,

• Wzmocnienie poczucia młodych ludzi, że mogą mieć realny wpływ na swoje otoczenie, że mogą coś zmienić, a ich głos się liczy,

• Zdobycie przez młodzież umiejętności pracy metodą projektową oraz narzędzi umożliwiających podejmowanie przez nich inicjatyw lokalnych,

• Rozwój umiejętności interpersonalnych i społecznych młodzieży poprzez pracę w grupie oraz realizację projektów na rzecz społeczności lokalnej.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Praska Kawiarnia Obywatelska

Zapraszam do udziału w „Praskiej Kawiarni Obywatelskiej”. Szczegóły poniżej:

W czwartek 5 listopada 2009 roku o godz. 18:00 zapraszamy do Centrum Promocji Kultury przy ul. Podskarbinskiej 2 do Praskiej Kawiarni Obywatelskiej na spotkanie z okazji 20-lecia powstania samorządu na Pradze Południe.

W programie:

- spotkanie z twórcami Komitetu Obywatelskiego,
- prezentacja multimedialna pt. „Jak zmieniała się Dzielnica w latach 1989 – 2009”,
- spotkanie z Burmistrzem Dzielnicy Praga Południe, który opowie co ciekawego powstanie na Pradze w najbliższym czasie,
- dyskusja „Co może i czym się zajmuje samorząd Dzielnicy”.

Źródło: www.pragapld.waw.pl