Pod koniec stycznia, w tekście Polska atomowa, pisałem nt. planów budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, która miałby powstać już za 10 lat. Poruszyłem tam również temat wspólnej budowy elektrowni Ignalin II na Litwie. Jednak czy elektrownia tego typu jest potrzebna, czy jej budowa jest ekonomicznie uzasadniona, czy nie lepiej jest skorzystać z innych alternatywnych źródeł energii?
Faktem jest, że w polskiej energetyce jądrowej ostatnio coś drgnęło. Cały czas to sfera planów, ale z miesiąca na miesiąc nabierają one coraz konkretniejszych kształtów. Nigdy nie mieliśmy takiej elektrowni, mimo że intensywne prace budowlane w latach 80’ były już prowadzone, a wiele innych państw korzysta z nich od lat. Są one wykorzystywane zarówno w państwach tzw. starej unii europejskiej, jak i przez nowych członków UE.
Uran jest alternatywą dla surowców strategicznych, takich jak ropa naftowa czy gaz ziemny. W szczególności mając na uwadze niebezpieczeństwo przerwania dostaw, wykorzystanie surowców do politycznych rozrachunków, kończąc na zaostrzających się wymogach emisji gazów cieplarnianych i wahaniach cenowych. Wybudowanie elektrowni jądrowej to ogromne koszty (klika miliardów euro), ale już jej eksploatacja jest znacznie tańsza. Dzięki temu koszty produkcji energii elektrycznej w tego typu elektrowniach zaliczane są do jednych z najniższych, ale o tym za chwile.




